Bieszczady logo
Kliknij + i poleć Bieszczady.net.pl ;)


Bieszczady noclegi
STRONA GŁÓWNA | NOCLEGI | MIEJSCOWOŚCI | ARTYKUŁY | GALERIA | FORUM | KONTAKT
R                E                K                L                A                M                A
BIESZCZADY - HOTELE, PENSJONATY, DOMKI - NOCLEGI W BIESZCZADACH

Wybierz region
Wybierz rodzaj obiektu
Wybierz miejscowość
Inne oferty
BIESZCZADY NOCLEGI


Noclegi Bieszczady
Domki Bieszczady
Agroturystyka
Chaty Bieszczady
Pensjonaty Bieszczady
Hotele Bieszczady
Pokoje Bieszczady
Ośrodki wypoczynkowe
Schroniska Bieszczady
Pola namiotowe
Restauracje Bieszczady

WSTĘP

Wszystkie artykuły
Historia Bieszczadów
Świątynie i cmentarze
Żydzi i kirkuty
Flora Bieszczadów
Fauna Bieszczadów
Ciekawe miejsca i obiekty
Trasy, szlaki i ścieżki
Informacje praktyczne
Zima w Bieszczadach
Bieszczady Wschodnie
GALERIA ZDJĘĆ

Galerie bieszczadzkie

Krajobrazy bieszczadzkie
Miejsca w Bieszczadach
Miejscowości
Bieszczadzka przyroda
Stare galerie

NOCLEGI BIESZCZADY
Noclegi Cisna
Noclegi Polańczyk
Noclegi Solina
Noclegi Ustrzyki Górne
Noclegi Wetlina
Noclegi Wołkowyja

ROZKŁAD JAZDY

Baligród
Lesko - dworzec
Sanok - dworzec
Ustrzyki D. - dworzec
Wołosate
Zagórz - dworzec

Więcej Miejscowości



INFORMATOR
Podręczne informacje
Bieszczady Grupa GOPR
BdPN
Świątynie - nabożeństwa
Przewodnicy
Ciekawe strony



MAPY ONLINE

Mapy współczesne

Bieszczady Wysokie 1:40
Okolice Baligrodu 1:25
Jezioro Solińskie 1:25
G. Sanocko-Turczańskie
Pogórze Przemyskie 1:75
Bieszczady Wschodnie

Mapy historyczne

Bieszczady Zachodnie
Pikuj - mapa 1937 1:100
Ruskie - 1:75
Turka - 1:75
Wielki Berezny - 1:75
Niżny Warecki - 1:75
Tuchla - 1:75
Użgorod - 1:75
Seredne - 1:75
Svaliava - 1:75
Volove (Miżhirja) - 1:75
Porohy - 1:75



TURYSTYKA

Opisy miejscowości
Szlaki turystyczne
Ścieżki przyrodnicze
Trasy samochodowe
Szlakiem ikon ok Sanoka
Ciekawe miejsca
Ekomuzeum Hołe
Młyny i tartaki wodne
Muzeum Przyrodnicze
Skansen w Sanoku
Sine Wiry
Łopienka
Jezioro Solińskie
Połonina Wetlińska
Więcej
Cerkwie i kościoły
Bieszczadzka Kolejka
Bukovske Vrchy
Mapy i literatura
Reportaże i wyprawy

OFERTY TURYSTYCZNE

Galerie i muzea
Konie w Bieszczadach
Narty w Bieszczadach
Przewodnicy
Produkt lokalny
Inne oferty
Nieruchomości
Karpaty ukraińskie

KSIĘGARNIA


Księgarnia wyd. Ruthenus
Wyd. Bezdroża - Bieszczady
Wyd. Bezdroża - Góry
REKLAMA




SERWIS

Kontakt

POLECAMY






Zapoznaj się z zawartością portalu bieszczady.net.pl i zobacz, jakie atrakcje mogą zaproponować Ci Bieszczady. Prezentujemy warte uwagi noclegi w niezwykle malowniczych bieszczadzkich miejscowościach, takich jak Polańczyk, Cisna czy Wetlina. Dysponujemy bogatą bazą sprawdzonych obiektów noclegowych. Z nami łatwo znajdziesz domki wypoczynkowe, pensjonaty, schroniska i inne kwatery odpowiadające Twoim wymaganiom.

Solina.info.pl
polecamy w bieszczadach POLECAMY


Twoja wyszukiwarka
Bieszczady aktualności ARTYKUŁY I AKTUALNOŚCI

Zasypani – Twierdza Przemyśl 2010-08-28 21:26:08 CEST

Fort XIII. Wyraźnie widać zarysy stropów, jakie usunęli robotnicy poszukujący stali.
Osiem lat po ziemią
W połowie XIX wieku na terenie miasta Przemyśl i wokół tego miasta, władze austriackie rozpoczęły budowę ogromnej twierdzy, mającej zablokować ewentualne uderzenie wojsk rosyjskich w kierunku na Węgry. Powstała Twierdza Przemyśl. Trzecia, co do wielkości twierdza w Europie, po belgijskiej Antwerpii i francuskim Verdun.

Tuż przed wybuchem pierwszej wojny światowej dowództwo Twierdzy Przemyśl objął generał Herman Kusmanek. Miał pod swoją komendą załogę liczącą ponad 100 000 żołnierzy. Podczas pierwszej wojny światowej Rosjanie dwukrotnie oblegali twierdzę. Pierwsze oblężenie rozpoczęło się 17 września 1914, a zakończyło się rosyjską porażką 10 października 1914. Podczas nieudanych szturmów Rosjanie stracili około 10 000 zabitych, zaś Austriacy okupili swoje zwycięstwo kosztem 4 000 zabitych. Skoro obopólna masakra nie przyniosła niczego konkretnego, 5 listopada 1914 roku Rosjanie przystąpili do drugiego oblężenia twierdzy. Tym razem już nie atakowali. Otoczyli Przemyśl i czekali. Twierdza trwała w okrążeniu aż do marca 1915 roku. Trzecia „góralska prawda” O tym, co podczas oblężenia działo się w Twierdzy Przemyśl, istnieją różne relacje. Jest z nimi tak, jak z góralskimi prawdami księdza Tischnera. Zacznijmy może od trzeciej góralskiej prawdy. Trzecia, szacowna góralska prawda (nie powiem jaka, bo mi tego pan Romer nie wydrukuje. „Gówno prawda” – wydrukuję – Romer.) twierdzi, że Austriakom zaczęło brakować żywności. Rozpoczęto racjonowanie coraz to mniejszych porcji jedzenia. Żołnierze chorowali. Mróz i niedożywienie dziesiątkowały chorych. Rozpoczęły się dezercje. Wybito i zjedzono wszystkie konie. Niemało. 10 000 sztuk! I tak dalej. W tym samym rzewnym i cierpiętniczym tonie. Wreszcie możliwości obrońców jakoby wyczerpały się i dowództwo twierdzy wydało rozkaz zniszczenia dział i umocnień, by na koniec poddać się wrogowi. Jakoż faktycznie 22 marca 1915 roku wysadzono w powietrze działa forteczne, same forty i mosty na Sanie, a 23 marca 1915 nastąpiła oficjalna kapitulacja twierdzy. Przedstawiłem Państwu tę relację, bo jest to relacja powszechnie znana, przeznaczona na użytek informacji publicznej. Prawda zaś była całkiem inna.
Plan Twierdzy Przemyśl. Jak wielką była twierdza niech świadczy fakt, że obecnie jej wschodnia część znajduje się na terytorium Ukrainy.
SpisekDziałające na terenie twierdzy austriackie HK Stelle (Hauptkundschaftstelle. Austriacki wywiad wojskowy.) odkryło spisek, zawiązany przez grupę oficerów, mający na celu aresztowanie dowódcy twierdzy i poddanie jej Rosjanom. Miało to niby przerwać bezsensowną bratobójczą walkę i oszczędzić życie wielu żołnierzy. Prawda, że piękna idea? Szkoda, że na podobny pomysł nie wpadli Rosjanie, którzy przecież nie byli tu u siebie, tylko okupowali obcy teren. Cała sprawa miała charakter rosyjskiej intrygi i dowódca twierdzy postanowił ubiec spiskowców. Twierdza została zniszczona i w stanie nienadającym się do użytku oddana Rosjanom. Prawdziwe powody kapitulacji twierdzy zostały przez rząd austriacki utajnione. Dlatego można przeczytać, że: „Zadziwiający jest tylko fakt, że po poddaniu twierdzy stwierdzono w wielu magazynach aprowizacyjnych znaczne zapasy żywności, które pozwoliłyby obrońcom na kontynuowanie walki”… - Ano, właśnie. Zgruzowaną twierdzę przejęli Rosjanie i korzystając z mniej zniszczonych fortów nawet bronili się w niej na początku czerwca 1915 roku. Po pierwszej wojnie światowej twierdzę przejęło Wojsko Polskie. Niektóre forty dało się, choćby tylko częściowo, wykorzystać dla armii, ale wielka ilość fortów, kompletnie zburzonych, powoli zarastała krzakami.OdkrycieRozwijający się po wojnie polski przemysł wielkim głosem wołał o stal. Każdy kawałek złomu zaczął nabierać ceny i ważności. Wojsko, właściciel Twierdzy Przemyśl, zgodziło się na zatrudnienie prywatnych firm budowlanych celem pozyskania z gruzów fortyfikacji cennej stali, którą w postaci żelaznych szyn zbrojeniowych, Austriacy montowali jako wzmocnienie murów i stropów. Latem 1923 roku ekipy robotników, posiłkując się ładunkami wybuchowymi, rozpoczęły demontaż zniszczonych niegdyś austriackich fortów. W zniszczonym forcie XIII w Bolestraszycach, zwanym przez Austriaków San Rideau, usuwając gruz i przebijaj ąc się przez zachowane stropy, ekipa demontowała poszczególne piętra fortu, aż po dwóch tygodniach dotarła do jego najniższej kondygnacji, gdzie odkryto zamknięte, żelazne drzwi, jak się okazało nigdzie niezaznaczone na zachowanych planach. Drzwi nie można było otworzyć inaczej, jak tylko zdejmując je w całości z zawiasów. Po kilku godzinach ciężkiej pracy, żelazne drzwi upadły odsłaniając czarną i smrodliwą czeluść, do której prowadziły kamienne schody. Jakoś nikt nie kwapił się w nią wchodzić. Coś powstrzymywało robotników przed wejściem na schody. Majster przerwał niezręczne milczenie przypominając, że zaraz będzie podany obiad, a więc, do podziemia zejdzie się po obiedzie. Ale wtedy jeden z młodych robotników z latarką w ręku wszedł na schody i za chwilę zniknął kolegom z oczu. Reszta stała niezdecydowana na zewnątrz. Nagle z wnętrza lochu doszedł ich straszliwy wrzask. To głosem niepodobnym do ludzkiego, pełnym przerażenia, strasznie krzyczał ich kolega. Robotnicy pobiegli w dół sądząc, że chłopak wpadł do jakiejś pułapki, jakie zdarzało się, budowano wtedy w takich starych fortach. Znaleźli kolegę na schodach. Był cały, ale tak roztrzęsiony, że prawie nieprzytomny. Nic nie mówił, nie rozumiał, co do niego mówiono, w ręku trzymał stłuczoną latarkę. Wył jak pies! Wyniesiony na powierzchnię nadał zachowywał się jak wariat. Jedyne słowa, które w pewnej chwili wykrzyczał to: - „Jakie to straszne, jakie to straszne”! Minęło całe pół godziny zanim robotnicy zdobyli się na odwagę, by zejść do podziemia. To, co tam zobaczyli miało ich prześladować do końca życia. Do podziemia zszedł majster z czterema robotnikami. Schodzili po schodach jeden za drugim, w każdej chwili gotowi do udzielenia pomocy idącemu z przodu.
Generał Herman von Kusmanek. Dowódca twierdzy / Gruzy fortu XIII
Relacja naocznych świadkówNajlepiej chyba zrobię, jeśli teraz zacytuję autora doskonale orientującego się w sprawie tajemnicy fortu XIII. „Chłodna mgła gęstniała z każdym stopniem stromych schodków, po których stąpali gęsiego z latarkami w rękach. Na dole ciągnął się długi korytarz, z szeregiem drzwi po obu stronach. Po ich otwarciu stwierdzili, że były to małe celki, nisko sklepione, o potężnych, betonowych ścianach. Wiało z nich pustką, w jednej tylko leżał zardzewiały kociołek i trochę zgniłej słomy. Jakie było przeznaczenie tych pomieszczeń – wówczas jeszcze nie wiedziano. Korytarz kończył się obszerną halą ze studnią. Stąd wybiegały dwa korytarze, tworząc łącznie z poprzednim literę Y. Robotnicy przeszli do jednego z nich. Tu rozkład był nieco inny, a sale większe, pełne zwojów kolczastego drutu i armatnich łusek. Powietrze było tu jeszcze cięższe, pachniało zgnilizną i amoniakiem. Po obu stronach korytarza było czworo drzwi. W pierwszej sali, najobszerniejszej ze wszystkich, stał szereg stelaży z resztkami prowiantów, całą masą puszek od konserw, butli, skrzynek i worków ze spleśniałymi sucharami. Wszystko to, zmieszane razem i cuchnące, walało się w straszliwym nieładzie, jakby po pogromie. Wśród tych rupieci uganiały się szczury wielkości kotów. W drugim pokoju znajdowały się resztki starego umundurowania i pościeli. Trzecie drzwi były zamknięte. Po ich wyłamaniu, gdy we dwóch weszli do wnętrza sali, zaciekawieni, co tu zastaną, zdrętwieli z przerażenia. W krwawym blasku latarni, na tle szarego betonu, pośrodku beczek, skrzyń i śmieci, stała mara okropna, upiorna, nagi kościotrup, obrośnięty masą splątanych siwych włosów. Nie wiedząc, z kim mają do czynienia, ze zjawą, żywym człowiekiem czy jakimś potworem, nie mogli złapać tchu ani wykrztusić jednego słowa. Dopiero po chwili, gdy z następnej sali nadeszli pozostali robotnicy, krzycząc, że znaleźli w niej ludzki szkielet, upiór na głos ludzki drgnął, podniósł ręce do uszu, skrzywił się, zaczął rytmicznie chwiać się w prawo i w lewo, wydając przy tym chrapliwe jęki. Przybyli robotnicy, dostrzegłszy upiora, z wrzaskiem rzucili się do panicznej ucieczki: za ich przykładem poszli pozostali. „Po wydostaniu się z podziemi i niejakim ochłonięciu po strasznym przeżyciu, majster udał się do miasta chcąc o dokonanym odkryciu zawiadomić policję. Pod wieczór do fortu podjechał samochód ciężarowy z policjantami, sędzią śledczym oraz oddziałkiem wojska wraz z oficerem. Otoczono fort posterunkami wartowników.„Upiór”Po chwili kilku policjantów wyniosło na powierzchnię niezwykle wychudzonego i słabego człowieka, którego wygląd, a szczególnie jego koszmarnie długie, siwe włosy i zarost, upodabniały go do upiora. Nieszczęśnik ten nie otwierał oczu, dygotał na całym ciele i na każde odezwanie się do niego, jęczał i z wyrazem cierpienia na twarzy zatykał sobie uszy. Widać było, że jakikolwiek głos lub światło, sprawiają mu ból. Biedak nie mógł mówić, wydawał z siebie tylko jakieże ciche pojękiwania. Zdawał się nie rozumieć niczego, co do niego mówiono. Przewieziony do szpitala, umarł tam jeszcze tej samej nocy. Policja wszczęła śledztwo. Przede wszystkim zarządzono dokładne przeszukanie odkrytych przez robotników podziemi. W wyniku tej akcji stwierdzono, że odkryte przez robotników wejście jest jedynym, jakie prowadziło do przeszukiwanych pomieszczeń. W jednej z zamkniętych izb podziemia znaleziono ludzki szkielet. Znaleziono też drewnianą skrzynkę, a w niej nóż, zapałki, ołówek i zeszyt. W zeszycie schowana była fotografia młodej kobiety, na odwrotnej stronie której można było odczytać fragmenty dedykacji pisanej po rosyjsku:...strzeże Bóg i moja miłość... wszędzie z Tobą... zawsze Twoja... 25/VII - 1914.Prawdziwa tajemnica fortu numer XIIISam zeszyt był właściwie książką rozrachunkową austriackiego podoficera zaopatrzeniowego, pełną zapisów magazynowych, na wolnych kartkach której, ktoś po rosyjsku zaczął prowadzić swoje własne zapiski, początkowo bardzo starannym charakterem pisma, które jednak w miarę upływu czasu stawało się coraz bardziej rozchwiane, aż wreszcie zupełnie nieczytelne. Pamiętnik Rosjanina pisany był ołówkiem chemicznym i dlatego, pod wpływem wilgoci, panującej w zamkniętym podziemiu pismo rozmyło się, czasami kompletnie uniemożliwiając odczytanie zawartej w nim treści. Uważnie przestudiowano wspomnienia wszędzie tam, gdzie było to możliwe. Na ich podstawie śledztwo policyjne wykazało, że znaleziony w podziemiach człowiek był rosyjskim żołnierzem, który twierdzy, w marcu 1915 roku trafił do austriackiej niewoli i wraz ze swym towarzyszem został zamknięty w kazamatach fortu. W trakcie wysadzania fortu przed kapitulacją, uległ zawaleniu korytarz, będący jedynym wejściem do podziemi, w których przebywali zapomniani Rosjanie. Takie sformułowania (i słusznie) nie podobają się dzisiejszym badaczom tajemniczej sprawy „zapomnianych” jakoby w podziemiu Rosjan. Przede wszystkim, Austriacy nigdy przedtem nie więzili jeńców w głębi fortów pierwszej linii obrony twierdzy, jakim był fort XIII. Czasami sprowadzali ich na takie forty do wykonania jakichś konkretnych prac, ale pomieszczenia dla jeńców znajdowały się gdzieś indziej. Czemu więc tym razem odstąpiono od wojskowej rutyny, która gdzie, jak gdzie, ale w armii austriackiej była przestrzegana we wszystkim, niekiedy aż do śmieszności? Wiadomo, że obaj Rosjanie nie byli jedynymi jeńcami rosyjskimi w twierdzy, dlaczego więc tych akurat jeńców trzymano osobno? Czy wobec tego byli oni jeńcami wojska austriackiego, czy może jeńcami... HK-Stelle? Pamiętnik Rosjanina nic nie mówi o nim samym. Spójrzmy, jak zaczyna się pamiętnik. Jest tam tylko stopień i nazwisko towarzysza autora pamiętnika oraz dziwne sformułowanie, że do niewoli dostali się „najniespodziewaniej”. Czy to ma znaczyć, że nie brali pod uwagę takiej możliwości? - Nie spodziewali się niewoli?? A czego się spodziewali?? Czy nie mamy tutaj do czynienia z wysłannikami rosyjskiego dowództwa na rozmowy z grupą buntowników, chcących poddać twierdzę Rosjanom? Umówieni, szli sobie bezpiecznie, a tu - chaps! HKStelle! Pamiętnik zaczyna się w ten sposób:„Nie wiem już, ile dni upłynęło od tego nieszczęśliwego ranka, kiedy najniespodziewaniej dostaliśmy się do austriackiej niewoli - ja i sztabskapitan Nowikow. Te dziwne warunki, w których obecnie żyjemy, uniemożliwiają mi wszelką rachubę czasu. Zanotuję więc bieg wypadków w ich kolejności. Po tradycyjnym zbadaniu i obrabowaniu nas, zostaliśmy umieszczeni w małej celce podziemnych katakumb fortu”.Więc może w dniu wybuchu podłożonych pod fort ładunków, wcale nie zapomniano o dwóch Rosjanach? - Byłaby to zemsta w sam raz pasująca do metod działania HK-Stelle. Dzięki splotowi korzystnych okoliczności, jeden z Rosjan zdołał przetrwać w podziemiu przeszło OSIEM LAT!! Został nawet wydobyty z podziemia.
Strop koszar XIII fortu. Widać wyloty luf haubic, strzelających spod betonowego stropu
Sprawa wychodzi na jawChoć lokalne władze Przemyśla starały się o zachowanie tajemnicy, sprawa jednak wyszła na jaw, przepoczwarzona, co prawda w najrozmaitsze, niesamowite wersje jak ta, że duchy zabitych na forcie żołnierzy, nocami, bronią do niego dostępu, albo, że z fortu wydobyto proroka do tej pory pokutującego w podziemiach. Treść pamiętnika znalezionego w podziemiach fortu XIII po raz pierwszy została opublikowana w polskim miesięczniku „Naokoło Świata” w roku 1926. Artykuł w tym miesięczniku nosił tytuł „Fort XII”, a podpisała go Wanda Kohutnicka. Znamienny jest „błąd” w numeracji fortu (nie XIII, a XII), na który od razu każdy zwróci uwagę. W roku 1961 w gazecie „Życie Przemyskie” ukazał się artykuł pana P. A. Kruka, w którym autor oświadcza, że publikacja z roku 1926 wyszła nie z pod pióra Wandy Kohutnickiej, a Władysława Kohutnickiego, oficera Wojska Polskiego, dowódcy 2 Bat. Panc. stacjonującego w Żurawicy (tuż obok Bolestraszyc). Skoro więc pan Kohutnicki dopuścił się takiego krętactwa, to nie można mieć zaufania i do treści jego artykułu. Kohutnicki miał uzasadniać użycie pseudonimu brakiem zgody jego dowódców na publikowanie w prasie. Prawdopodobnie również „pomyłka” w numeracji fortu była elementem tego, naiwnego dość kamuflażu. Mogło tak być, co przecież nie kwestionuje prawdziwości pamiętnika. Skąd nagle dowódca plutonu czołgów, nigdy dotąd, ani nigdy później nieprzejawiający żadnych uzdolnień literackich, byłby w stanie wymyślić taki utwór jak „Pamiętnik Rosjanina”? Za chwilę przeczytacie Państwo treść pamiętnika. Zobaczycie, że pan Kohutnicki co prawda opublikował to pod pseudonimem, ale najpewniej nie był jego autorem, za którego zresztą nigdy się nie podawał. Wielokropki powtarzające się często w tekście, sygnalizują nieczytelne fragmenty pamiętnika.„Pamiętnik Rosjanina”:- Nie wiem już, ile dni upłynęło od tego nieszczęśliwego ranka, kiedy najniespodziewaniej dostaliśmy się do austriackiej niewoli – ja i sztabskapitan Nowikow. Te dziwne warunki, w których obecnie żyjemy, uniemożliwiaj ą mi wszelką rachubę czasu. Zanotuję więc bieg wypadków w ich kolejności. Po tradycyjnym zbadaniu i obrabowaniu nas zostaliśmy umieszczeni w małej celce podziemnych katakumb fortu. Nie upłynęła doba prawdopodobnie, bo dostaliśmy tylko dwa razy jeść, gdy stało się coś, czego dotychczas nie rozumiem. Oto w pewnej chwili rozległy się straszliwe pioruny, zatrzęsło się i zatrzeszczało całe nasze podziemie... Fort widocznie rozpadał się. Rzucony na chłodny beton i pewny już śmierci, nie żałowałem życia i ludzi, tylko... ziemia jęknęła jak wielkie zwierzę i później przeciągle huczała. Cierpi ból – a ludzie nie wiedzą - przemknęła mi myśl, szybka, ostra i jasna, jak błyskawica. Czułem, że to ostrze potrafi wszystko przeniknąć i dlatego myśl jest prawdziwa. Długo jeszcze rozlegały się grzmoty i drżenie ziemi, ale już dalekie i obce. Wsłuchując się w te niesamowite dźwięki, snuliśmy najrozmaitsze domysły, zaczynając od ewentualności wulkanicznych wybuchów i trzęsienia ziemi, a kończąc na bombardowaniu fortecy przez lotników Ententy. Byliśmy zgodni co do tego, że musiało zajść coś poważnego, tym bardziej że nikt do nas nie zaglądał przez tyle czasu i nie dochodziły nas żadne odgłosy. Znękani głodem i pragnieniem, wyłamaliśmy drzwi w naszej celi, usiłując wydostać się na wolność lub przynajmniej przypomnieć o swoim istnieniu, ale na próżno... Żelazne drzwi nie ustępowały, a wołanie było bezskuteczne. Błądząc po omacku w poszukiwaniu innego wyjścia, natrafiliśmy w podziemiu na studnię i dość bogate magazyny: prowianty i mundury, widocznie dla załogi fortu. Oprócz rozmaitych wiktuałów w konserwach znaleźliśmy rum, tytoń, świece i zapałki. Używamy tego po trochu, obawiając się austriackich władz, ale trudno, same winne, pozostawiwszy nas tu bez żadnej opieki. Sądząc z zarostu twarzy, musiało upłynąć jeszcze ze dwa tygodnie. Cały ten czas spędziliśmy na najrozmaitszych próbach wydostania się z więzienia. Niestety, ani żelazne drzwi, ani betonowe ściany nie uległy naszym dziecinnym narzędziom, zrobionym z blachy i mosiężnych łusek. Kaleczyliśmy tylko ręce, padaliśmy ze zmęczenia, przeklinaliśmy w najstraszliwszy sposób, płakaliśmy jak dzieci. Wreszcie doszliśmy do wniosku, że nie wydostaniemy się sami, lecz musimy spokojnie czekać, przecież przypomną sobie o nas...
Chcąc dostać się do zasypanych Rosjan, trzeba było uprzątnąć te gruzy
Żyjemy tylko nadzieją... Opowiedzieliśmy sobie wszystkie tajemnice swego życia, rzeczywiste i urojone, skrytykowaliśmy wszystkie czytane książki i dzieje świata, graliśmy w najrozmaitsze gry, urządzaliśmy przedstawienia teatralne, polowaliśmy na szczury, walcząc o rekord, wreszcie znienawidziliśmy się... Nie mamy ani dnia, ani nocy... Jednostajność wrażeń... wieczna ciemność i cisza, mdły zapach, wilgotne ściany i konserwy. Przygniatający bezwład czasu... chwila i miesiąc niczym się nie różnią, zawierają jednakową treść, pustka, nicość... Znaleźliśmy zajęcie. Nowikow pije na umór, a ja pracuję przy swoim zegarze. Zrobiłem go sam: ustawiłem na beczce kocioł, nalałem doń wody i wydrążyłem w dnie otworek, zacząłem rachować własny puls, przyjmując każde 70 uderzeń za minutę. W miarę tego, jak obniżał się poziom wody w kotle zaznaczałem na ścianach kwadranse i godziny. Kiedy wszystka woda wyciekła, obliczyłem kreski i przekonałem się, że cała operacja zajęła mi jedną i pół doby. Odtąd wciąż czuwam nad swoim zegarem, słucham plusku kropelek, śledzę poziom wody i przelewam ją z beczki do kotła: cieszę się myślą, że dokonywam pracy, choć pozornie jednakowej, ale różnej w swojej tajemnej treści. Wylałem 90 beczek wody, a Nowikow wypił wszystek rum. Trzeźwy i ponury chodził po korytarzu. Obliczył rozchód sucharów i bluznął cyniczną prawdę, przed którą broniliśmy się prawie dwa lata: w tym grobie nie ma żadnej nadziei, czeka nas głodowa śmierć, obłęd... Był bez litości dla mnie, bo nie miał jej dla siebie: blachą poderżnął sobie gardło i długo rzęził, miotając się we własnej krwi. Zamknąłem trupa w sali. Pozostałem sam. Słuchałem, jak gra cisza niby organy kościelne... latały języki światła, a później... blask, dzwony i chór. Nie spałem, cisza dźwięczy, a ciemność świeci... 405 beczek. Śniło mi się, że byłem w swoich rodzinnych stronach, matka, siostra... ciepły słoneczny dzień, zapach kwiatów... daleko horyzont nieba... tyle cudnych barw i ona mówiła, że nie zapomniała i kocha. 530 beczek. Znowu śniłem piękne obrazy świata, wolności i ludzi. Nie chciałbym budzić się ze snu: wolałbym pozostać zawsze w szczęśliwym świecie złudy, niż zgrzytać zębami na jawie. 702 beczki... Przestawiam porządek świata, w obronie życia: sen jest moją rzeczywistością, a rzeczywistość – ciężkim snem. Nie znoszę go, bo dręczy mnie, ale ciało ma swoje wymagania, zresztą jem i piję bardzo mało... Zasypiam natychmiast, kiedy tylko o tym pomyślę. 1001 beczka ciszy i ciemności dały mi więcej, niż może dać ludziom tyleż arabskich nocy. To, co kiedyś układało się dowolnie w migawkowe obrazy podczas snu i gorączki, widzę teraz plastycznie, na jawie. Moja świadoma wola tworzy nowe kształty, wśród których obcuję. Niczym nie kalałem teraz mojej grobowej ciszy i ciemności, nie przelewam wody w swoim zegarze, nie jem, nie piję i nie odczuwam żadnego pragnienia. Jestem panem przestrzeni i czasu: mknę w przestworzach z gwiazdy na gwiazdę, rozkazuję żywiołom, wchłaniam wszystkie dźwięki, barwy i aromaty świata, zmieniam kształty, ginę i rodzę się. Nie znam żadnych granic i zakazu, bo wszystko ulega mojej woli, której jestem panem. Błogosławię mury mego grobowca, bo w nich zaznaję najwięcej wolności i życia. Radość rozsadza mi piersi, próżno silę się ująć uczucie w słowa, które są dalekim echem. Ale już gaśnie moja ostatnia świeca”.
SZYMON KAZIMIERSKIMateriał udostępniony przez KURIER GALICYJSKI
Wyświetl większą mapę

skomentuj komentarze: 0 | wyslij znajomemu |

Wszystkie zdjęcia na stronie "www.bieszczady.net.pl" oraz na stronach w domenie bieszczady.net.pl jak i witrynach administrowanych przez nasz serwis są chronione są prawem autorskim. Jakiekolwiek wykorzystanie ich do celów komercyjnych, zamieszczanie na innych stronach internetowych, przedruk lub inne formy powielania, wymagają zgody redakcji. © Bieszczadzki Serwis Internetowy 2001 - 2012. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zawartych w komentarzach i na forum. Są one prywatnymi komentarzami i opiniami użytkowników.

Serwis Bieszczady.net.pl używa plików typu cookies do poprawnego działania strony, w celach statystycznych, reklamowych, oraz w celu dostosowania naszego serwisu do indywidualnych potrzeb użytkowników. Korzystanie z serwisu Bieszczady.net.pl, bez zmian ustawień w używanej przez Państwa przeglądarce internetowej oznacza zgodę na wykorzystywanie technologii cookies i zapisywanie ich w pamięci Państwa urządzenia zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.



REKLAMA






NOWOŚĆ


Wersja online
ZOBACZ

Wersja papierowa
KUP





REKLAMA
PARTNERZY
Portal Karpacki
SRWiO Wetlina
SPALA24.PL
[więcej ...]
Bieszczady polecamy
Bieszczady polecamy
Bieszczady aktualności POLECAMY
Bieszczady polecamy
Bieszczady polecamy
Bieszczady polecamy
Bieszczady polecamy
Bieszczady polecamy
Bieszczady polecamy
Bieszczady polecamy
Bieszczady polecamy
Bieszczady polecamy
Bieszczady polecamy
Bieszczady polecamy
Bieszczady polecamy
Bieszczady polecamy
Bieszczady polecamy
Bieszczady polecamy
Bieszczady polecamy
Bieszczady polecamy
Bieszczady polecamy
Bieszczady polecamy
Bieszczady polecamy
Bieszczady polecamy
Bieszczady polecamy
Bieszczady polecamy
Bieszczady polecamy
Bieszczady polecamy
Bieszczady polecamy
Bieszczady polecamy
Bieszczady polecamy
Bieszczady polecamy
Bieszczady polecamy
Bieszczady polecamy
Bieszczady polecamy
Bieszczady polecamy
Bieszczady polecamy
Bieszczady polecamy
Bieszczady polecamy
Bieszczady polecamy
Bieszczady polecamy
Bieszczady polecamy
Bieszczady polecamy
Bieszczady polecamy
Bieszczady polecamy
Bieszczady polecamy
Bieszczady polecamy
Bieszczady polecamy
Bieszczady polecamy
Bieszczady polecamy