Chatka Puchatka
Chatka zimą.
foto. I. Jóźwik.
|
Najwyżej w Bieszczadach położone schronisko na Połoninie Wetlińskiej (1232 m), zwane popularnie Chatką lub Tawerną, powstało w latach pięćdziesiątych jako wojskowy punkt obserwacyjny. W 1956 r. przejęło je PTTK, lecz dopiero od 1967 r. działa jako całoroczny obiekt z obsługą. Przez większą część tego czasu (z przerwami do dzisiaj) prowadzi je jeden z najbardziej znanych bieszczadzkich pionierów, Ludwik Pińczuk. To o nim mówi modna kiedyś, naiwniutka piosenka o "szałasie na połoninie" i koniu, co "polubił siana woń".
Schronisko jest ciasne i zapewnia raczej spartańskie warunki. Duża wycieczka nie ma tu czego szukać. Wodę dowozi się w kanistrach z dość odległego źródła, jest więc płatna, nawet bez dodatku esencji herbacianej. W Tawernie mieści się stały posterunek GOPR. (tekst z przewodnika Bieszczady Pawła Lubońskiego)
Chatka nocą.
foto. I. Jóźwik.
|
Rys historyczny z książki Edwarda Moskały pt. Schroniska PTTK w Karpatach Polskich.
Budynek obecnego schroniska PTTK na Połoninie Wetlińskiej powstał w latach pięćdziesiątych jako placówka OPL W styczniu 1956 r. obiekt ten przekazany został przez użytkującą go jednostkę wojskową Okręgowi PTTK w Rzeszowie z przeznaczeniem na cele turystyczne.
Uruchomienie schroniska na Połoninie Wetlińskiej napotykało na ogromne trudności. Był to okres, kiedy Bieszczady nie posiadały jeszcze drogi asfaltowej. Nie było możliwości zaopatrzenia schroniska w artykuły spożywcze, nie miało ono również żadnego połączenia komunikacyjnego ze światem. a dojście do niego wymagało kilkunastu godzin marszu. Warunki te były powodem. że PTTK nie mogło znaleźć kierownika. który by ten obiekt prowadził i przez prawie dwa lata schronisko stało opuszczone. Czasem tylko nocowali tu nieliczni wówczas w Bieszczadach turyści.
Chatka zimą.
foto. I. Jóźwik.
|
Pozostawiony bez opieki budynek ulegał dewastacji i zniszczeniu. Przebywający w nim ludzie palili często drzwi. podłogi czy też deski z sufitu, aby się ogrzać i ugotować strawę. Po opal trzeba było bowiem schodzić nisko do lasu, tam go zbierać i potem wynosić w górę. Toteż, nieliczni tylko zdobywali się na ten wysiłek. Harcerze pierwsi zgłosili gotowość zajęcia się opuszczonym schroniskiem.
Okręg PTTK w Rzeszowie pomógł przy naprawie zdewastowanego budynku, reszty dokonał zapal młodzieży. W jednym z pomieszczeń (dzisiejsza świetlica) zbudowano piętrowe prycze, gdzie jednorazowo spać mogło 40 osób. a w drugim urządzono kąt dla kierownika obiektu. W pierwszym okresie schronisko było zagospodarowane tylko w sezonie letnim. Nazywano je "Chatką Puchatka", później "Republiką Wetlińską". W jesieni budynek zabezpieczono, zabijając okiennice i drzwi. I tak schronisko przetrwało aż do następnego sezonu. Po harcerskim gospodarstwie schroniskiem zajęli się studenci. Wodę i opał, tak jak dziś. donoszono na plecach z odległego źródła. Podobnie transportowano żywność. Studenci gospodarzyli dzielnie.
Chatka zimą.
foto. I. Jóźwik.
|
Byli oni prawdziwymi pionierami w zagospodarowaniu schroniska na Połoninie Wetlińskiej, które do tej pory jest najtrudniejszym do prowadzenia obiektem w Bieszczadach. Po wybudowaniu asfaltowej szosy zwanej "obwodnicą bieszczadzką", która biegnie w pobliżu schroniska. było w nim coraz ciaśniej, gdyż coraz częściej odwiedzały go gwarne wycieczki autokarowe. Coraz trudniej było tu o ciszę i nocleg. Przestało też wystarczać pierwotne urządzenie schroniska . W latach 1965-1966 PTTK dokonuje większego remontu schroniska. Naprawiono dach i ocieplono ściany. Z czasem przebudowano strych, urządzając w nim dwa pokoje noclegowe. Dotychczasową salę zbiorową zamieniono na małą świetlicę turystyczną. Wygospodarowano pomieszczenie, w którym urządzono dyżurkę GOPR.
Chatka zimą.
foto. I. Jóźwik.
|
Z dniem 1 czerwca 1967 schronisko oddano w dzierżawę i wprowadzono obsługę turystycznych wczasów wędrownych w Bieszczadach. Pierwszym dzierżawcą tego najwyżej w Bieszczadach położonego schroniska został Ludwik Pińczuk z leska i od tego czasu czynne jest ono bez przerwy przez cały rok.
Dziś nie sposób wymienić wszystkich gospodarzy schroniska na Połoninie Wetlińskiej. Nadzwyczaj trudne warunki jego prowadzenia były przyczyną, że dłużej utrzymywali się tu ludzie gór, uparci, o silnych charakterach. Do takich między innymi należał Wojciech Gajda, który prowadził schronisko przez 4 łata. We wrześniu 1975 roku kierownikiem została Urszula Pińczuk znająca ten obiekt jeszcze z czasów gospodarzenia w nim jej męża Ludwika.
W latach 1972-1973 dobudowano do Schroniska kamienny przedsionek i szopę gospodarczą, co ociepliła nieco budynek. Ma to szczególne znaczenie w miesiącach zimowych i kiedy wiejące wiatry, wyjątkowo w tym miejscu dokuczliwe. Schronisko na Połoninie Wetlińskiej służy turystom jut od ponad dwudziestu lat i mimo dużego prymitywu jest ulubionym miejscem miłośników bieszczadzkich gór.
|