Odszedł na Niebieskie Połoniny 2016-08-03 07:23:06 CEST

Z przykrością informujemy, że 30 lipca 2016 roku, po walce z chorobą zmarł Ryszard Jóźwik. Człowiek od pięćdziesiątych lat związany z Bieszczadami. Ceremonia pogrzebowa odbędzie się w Jego rodzinnych stronach, w Tomaszowie Mazowieckim 4 sierpnia 2016 r., o godzinie 13:00 na cmentarzu przy ulicy Ugaj.

Tak po śmierci w kilku zdaniach wspomniał Ryśka jego kolega Rysiek Denisiuk "Bury"


"W takich chwilach, gdy ktoś taki odchodzi z tego świata, człowiekowi jest tak głupio. Ja Ryśka uważałem za swojego przyjaciela, zresztą ze wzajemnością. Zawsze ile lat go znałem, w stosunku do mnie i w stosunku do ludzi. Jak mu ktoś za skórę zaszedł to... Cudzego nie ruszał ale swojego nie pozwalał. Był to uczciwy człowiek , grający zawsze fair. Zawsze jak ktoś był w potrzebie to mógł do niego rękę wyciągnąć , nie odmówił , zawsze udzielił pomocy, obojętnie kto to był. W pewnym momencie swojego życia bardzo ciężko pracował, na to co później zdobył, czego się dorobił ... wszystko było uczciwą pracą. Wszyscy ludzie, którzy Go poznali, a w Wetlinie znaliśmy Go wszyscy bardzo dobrze, mieszkał na "Manhattanie", to nikt złego słowa nie mógł powiedzieć . To był kompan i do pracy i dobry do picia, jak trzeba było i do zabawy. Zawsze miał swoje zdanie i nigdy tego zdania nie zmieniał. Rysiek potrafił brnąć do celu nie po to trupach, ale jak sobie jakiś cel wyznaczył to potrafił uparcie brnąć i dochodził do tego celu. Był to człowiek z niesamowitym poczuciem humoru . Człowiek, którego będzie brakowało. Tego miejsca po Nim nikt nie wypełni. On był jedyny taki w swoim rodzaju. Taki po prostu Rysio, którego wiesz...

Potem się przeprowadził na tą Osławicę, zawsze jeździłem do niego, zawsze z serdecznością przyjął... tu On mnie odwiedzał... Zawsze można było do niego przyjeżdżać, czy jak On odwiedził to jakąś kawę sie wypiło, pogadało, i ta śmierć Jego jest dla mnie czymś takim...

Gdy się dowiedziałem że zachorował, to po prostu nie wierzyłem. Nikt na tym świecie nie jest sam. Za każdym stoi jakiś boski plan i widocznie tak mu było pisane... ale w naszych, moich wspomnieniach ... z Bieszczadów zostanie człowiekiem wielkim , w sensie osobowości, bo była to osobowość . On miał autorytet wśród ludzi. Zawsze kiedy trzeba było poradzić komuś, doradzić mądrze, on zawsze potrafił znaleźć odpowiednie rozwiązania. Był to człowiek wbrew pozorom tutaj z Bieszczadów mocno w realiach bieszczadzkich osadzony. Był to człowiek, który miał horyzonty myślowe szersze niż jakiś normalny ... przeciętny człowiek . W moim sercu, na przykład , w mojej żony "Mrówki" ... pozostanie jako człowiek wspaniały , którego nam będzie brakować na pewno.

Cóż tu więcej o Nim powiedzieć? Cokolwiek bym nie powiedział będzie to może brzmiało banalnie, ale to co powiedziałem wcześniej , taka była prawda i myślę, że moje zdanie 99,9 % ludzi, którzy go znali potwierdzi . "

skomentuj komentarze: 0 | wyslij znajomemu |