ILE BIESZCZADÓW MAMY W POLSCE CZYLI PODZIAŁY GEOGRAFICZNE
Bieszczadzkie Połoniny.
foto. I. Jóźwik.
Przewodnik ten obejmuje tereny, które wśród polskich turystów przyjęło się potocznie określać mianem Bieszczadów. Są one ograniczone od zachodu Przełęczą Łupkowską oraz dolinami Osławicy i Osławy, za którymi zaczyna się już Beskid Niski, od północy szosą i linią kolejową Sanok - Ustrzyki Dolne, od wschodu granicą państwową z Ukrainą, którą na południe od Lutowisk aż po Przełęcz Użocką wyznacza górny bieg Sanu, od południa wreszcie granicą ze Słowacją, która biegnie wzdłuż głównego wododziału karpackiego, rozdzielającego na ty odcinku dorzecza Wisły i Dunaju. Daje to obszar w kształcie nieregularnego klina skierowanego na południowy wschód, o rozciągłości równoleżnikowej ok.60 km i południkowej około 50 km Co na to geografowie? Otóż okazuje się, że z punktu widzenia geografii fizycznej nie są to ani całe Bieszczady, ani wyłącznie Bieszczady. Według przyjętej w polskiej nauce systematyki J. Kondrackiego góry te ciągną się jeszcze daleko na południowy wschód, w głąb Ukrainy, aż po dolinę świcy i Przełęcz Wyszkowską, gdzie graniczą z Gorganami.
Łączna długość pasma tak rozumianych Bieszczadów przekracza 140 km, z czego około połowy leży na terytorium ukraińskim, łącznie z najwyższym szczytem całych Bieszczadów - Pikujem (1405 m). Do Bieszczadów należy także zaliczyć ich południowe stoki na terenie Słowacji, byłoby bowiem absurdem dzielić grupę górską wzdłuż głównego grzbietu.
Połonina zimą.
foto. I. Jóźwik.
Na słowackich mapach rejon ten nosi nazwę Gór Bukowskich. Zatem "uczciwie" można powiedzieć tylko tyle, że w Polsce mamy północną połówkę Bieszczadów Zachodnich. Według tejże systematyki Bieszczady Zachodnie kończą się na dolinie Sanu. to, co na północ od niej - Otryt, Żuków, otoczenie Jeziora Solińskiego i wzniesienia wokół Ustrzyk Dolnych - należy już do osobnej jednostki geograficznej: Gór Sanocko - Turczańskich. Należą do niej także Góry Słone, położone w zasadzie poza zasięgiem przewodnika. Skrawek Gór Sanocko - Turczańskich leżący w zasięgu przewodnika bywa często określany jako Przedgórze Bieszczadzkie i tak go też będziemy tutaj nazywać. Żeby skończyć już z ogólnymi podziałami, dodajmy jeszcze, że obie wymienione jednostki należą do Karpat Wschodnich, tworząc ich najdalej na zachód wysuniętą część. Beskid Niski to już Karpaty Zachodnie
SKĄD SIĘ WZIEŁA NAZWA "BIESZCZADY"?
Jezioro Solińskie.
foto. I. Jóźwik.
Nieznanego pochodzenia słowo bieszczad (a także pokrewny mu ruski Beskid) oznaczało od wieków nie tyle konkretne góry, co górskie pogranicze - niezamieszkały i niezagospodarowany pas terenu oddzielający Polskę i Ruś od położonego na południe od Karpat państwa Węgierskiego. "Na bieszczad" uciekali przed prawem przestępcy, zbóje "z bieszczadu" grabili podkarpackie wioski.
W staropolskiej literaturze można znaleźć określenia: "bieszczadź łez" (tzn. padół płaczu) czy "świat zbieszczadział" (zdziczał). Było to więc miejsce dzikie i nieprzyjazne człowiekowi. Miejscowa ludność Bieszczadem lub Beskidem nazywała jeszcze w naszym stuleciu cały grzbiet graniczny; nazwę tę nosiły i noszą do dziś także liczne przełęcze w tym grzbiecie, np. Beskid nad Wołosatem (785 m). W takim też znaczeniu występują Bieszczady w najstarszych dokumentach i piśmiennictwie. Dzisiejsze rozumienie i nazewnictwo grup górskich ukształtowało się dopiero w XIX i XX w. za sprawą zawodowych geografów. Dodajmy na marginesie, że dawni mieszkańcy gór nie mieli w ogóle nazw na określenie dużych pasm górskich.
Gołoborze w Rabem.
foto. I. Jóźwik.
Nie były im potrzebne, gdyż spędzali na ogół życie w obrębie jednej doliny; miana nadawali przede wszystkim obiektom o znaczeniu gospodarczym, a więc polom, łąkom, fragmentom lasu czy grzbietom wyznaczającym granice wsi. Te same miejsca często nazywano różnie w różnych miejscowościach. Dopiero nowożytni kartografowie zaczęli uogólniać te ludowe nazwy i przenosić je na obiekty ważniejsze z ich punktu widzenia: szczyty, przełęcze. Tak np. nazwa szczytu Hulskie w paśmie Otrytu dotyczyła pierwotnie polan, na których wypasali swe bydło mieszkańcy wsi Hulskie. Dochodziło nieraz do zabawnych nieporozumień, np. koło Łupkowa jest szczyt o paradoksalnej nazwie Siwakowa Dolina, a na Krzemieniu, drugim co do wysokości wierzchołku bieszczadzkim, nie ma krzemieni, tylko zębate skałki przypominające grzebień.
PASMA I PASEMKA CZYLI NIECO GEOMORFOLOGII
Bieszczadzki potok.
foto. I. Jóźwik.
Bieszczady mają typowy dla Beskidów Wschodnich układ rusztowy: długie grzbiety górskie ciągną się równolegle do siebie z północnego zachodu na południowy wschód, przedzielone szerokimi dolinami rzek i potoków. Poprzeczne prostopadłe do grzbietów odcinki dolin są natomiast krótkie, wąskie i mają charakter przełomów. Różnice wysokości pomiędzy dnem dolin a szczytami wahają się od 300 do 600 m, a w grupie Tarnicy dochodzą do 700 m.
W polskich Bieszczadach można wyróżnić kilka odrębnych pasm, różniących się wysokością i ukształtowaniem. Po pierwsze więc pasmo graniczne ( główny grzbiet wododziałowy Karpat ), rozciągające się od Przełęczy Łupkowskiej po Użocką, niemal w całości zalesione, z nielicznymi tylko polanami powstałymi na skutek wypasów; jego wysokość wzrasta od zachodu ku wschodowi, na ogół jednak niewiele przekracza 1000 m. Najefektowniejsze szczyty - Matragona, Hyrlata, Jasło, Fereczata, Paprotna czy najwyższa Wielka Rawka (1304 m) - leżą przeważnie w bocznych grzbietach, wysuniętych ku północy. Po drugie - pasmo połonin, długości blisko 30 km, ciągnące się od doliny Wetlinki w Jaworcu po Przełęcz Bukowską, gdzie łączy się z pasmem granicznym. Składają się na nie trzy odrębne masywy: Połonina Wetlińska, Połonina Caryńska oraz grupa Tarnicy i Halicza, przedzielone przełomowymi dolinami Prowczy i Wołosatego. Wysokość wszystkich trzech znacznie przekracza 1200 m n.p.m., a sześć szczytów w grupie Tarnicy ma ponad 1300 m: sama Tarnica (1346 m), Krzemień (1335 m), Halicz (1333 m), Kopa Bukowska (1320 m), Szeroki Wierch (1315 m) i Bukowe Berdo (1311 m). Grzbiety pasma mają efektowne, śmiałe kształty i są krótkie i strome, ku północy ciągną się długie, lesiste grzbiety boczne, stopniowo opadające w dolinę Sanu. Zakończeniem najdłuższego z nich jest wielki półwysep Jeziora Solińskiego. Przedłużenie pasma połonin na północny zachód stanowi niewielkie gniazdo Falowej w widłach Wetlinki i Solinki oraz lesiste pasemko Łopiennika (1069 m) i Durnej (979 m) na zachód od doliny Solinki, kończące się koło Baligrodu.
Moczarne - jeziorko bobrowe.
foto. I. Jóźwik.
Wreszcie najdalej wysunięte na zachód pasmo bieszczadzkie to tzw. Wielki dział, rozdzielający doliny Osławy i Jabłonki, z najwyższymi szczytami Wołosanią (1071 m) i Chryszczatą (998 m). Jest to rozłożysty wał górski o łagodnych kształtach, w całości pokryty starymi lasami bukowymi, wypuszczający we wszystkie strony liczne i długie ramiona boczne. Na północ od Sanu, a więc już na Przedgórzu Bieszczadzkim, wyróżniają się dwa równoległe grzbiety: na południu Otryt (Trohaniec 939 m), na północy Żukow (Jaworniki 908 m). Oba mają charakterystyczną postać prostego wału o słabo zróżnicowanej linii grzbietowej, wyrastającego 200 - 300 m ponad otaczające doliny. Główną rzeką polskich Bieszczadów jest San, którego długość na omawianym terenie wynosi 163 km, a powierzchnia dorzecza 2222 km kwadratowe. Odwadnia on góry głównie za pośrednictwem swoich lewych, południowych dopływów, z których największe to Wołosaty (28 km długości), Solinka z Wetlinką (48 km), Hoczewka (28 km) i Osława z Osławicą (65 km). Jedynym większym prawym dopływem jest Czarny (23 km). Niewielkie skrawki wschodniej części Bieszczadów (okolice Ustrzyk Dolnych i Czarnej) o łącznej powierzchni ok. 200 km kwadratowych należą do dorzecza Dniestru, a więc zlewiska Morza Czarnego.
O FAŁDACH I PŁASZCZOWINACH CZYLI ABSOLUTNIE MINIMUM GEOLOGII
Zakole - torfowisko.
foto. I. Jóźwik.
Jak całe Karpaty Zewnętrzne, położone po północno-wschodniej stronie łuku karpackiego, Bieszczady są zbudowane z tzw. fliszu. Jest to formacja skalna powstała na dnie głębokiego zbiornika morskiego, zwanego Oceanem Tetydy, który istniał na tym terenie przez ok. 100 mln lat. W wyniku odkładania się różnego rodzaju osadów dennych ukształtowały się wówczas naprzemienne warstwy twardych piaskowców oraz miększych od nich zlepieńców i łupków.
Ok. 28 mln lat temu w wyniku ruchów tektonicznych flisz uległ silnemu sfałdowaniu; poszczególne fałdy nałożyły się na siebie, tworząc szereg tzw. płaszczowin. W Bieszczadach mamy do czynienia z dwiema płaszczowinami: dukielską na południu i śląską na północy. Regularny układ fałdów znajduje odbicie w charakterystycznym, rusztowym układzie grzbietów, o którym mówiliśmy wyżej. Płaszczowina dukielska tworzy pasmo graniczne i Wysoki Dział. Jej krawędź efektownie zaznacza się w terenie: przebiega wzdłuż linii, gdzie strome, zalesione stoki przechodzą w łagodnie nachylone dna dolin. Jest to dobrze widoczne np. w rejonie Wetliny. W południowej strefie płaszczowiny śląskiej grzbiety górskie nie wytworzyły się na wypukłej części fałdu (tzw. antyklinie), lecz na jego skrzydle, co powoduje charakterystyczną asymetrię: stoki południowe pasma połonin, ułożone prostopadle do warstw fliszu, są dużo stromsze i mają budowę schodkową. Odporne piaskowce tzw. otryckie tworzą na grzbietach wychodnie skalne. Dalej na północ, w okolicy Ustrzyk Dolnych, doszło z kolei do tzw. inwersji rzeźby: na miejscu antyklin utworzyły się doliny, a na wklęsłych częściach fałdów (synklinach) - grzbiety.
Jeziorka duszatyńskie.
foto. I. Jóźwik.
Warstwową budowę fliszu można zaobserwować nad bieszczadzkimi rzekami, ktorych koryta w wielu miejscach są przegrodzone szeregiem równoległych żeber piaskowcowych, pozostałych po wypłukanych przez wodę z podłoża mniej odpornych łupków. Najładniej zjawisko to przejawia się w korycie Hoczewki koło Hoczwi.
Innym zjawiskiem charakterystycznym dla gór fliszowych są osunięcia, polegające na ześlizgiwaniu się mas skalnych po nasyconej wodą warstwie łupkowej. W XX w. w Bieszczadach miały miejsce dwa wielkie osunięcia: na Chryszczatej i na Połomie. W wyniku pierwszego z nich powstały istniejące do dziś Jeziorka Duszatyńskie. Wśród bieszczadzkich surowców mineralnych wymienimy w pierwszej kolejności ropę naftową wydobywaną na niewielką skalę w kilku miejscowościach w północnej części opisywanego terenu, przede wszystkim w Czarnej. Zasoby ropy są tu niewielkie i bliskie wyczerpania, lecz jest to surowiec wysokiej jakości, o niskim zasiarczeniu, łatwy do dalszego przerobu. Od dawna eksploatowane są bieszczadzkie piaskowce, używane jako kruszywo przy budowie dróg. Czynny kamieniołom działa na stoku Ostrego, a w wielu miejscach, nawet w samym środku parku narodowego, natkniemy się na stare wyrobiska. Nie są natomiast jak dotąd wykorzystywane tutejsze wody mineralne, nawet cenne, rzadko spotykane źródła arsenowe w dolinie potoku Rabiańskiego. W XIX w. podejmowano próby eksploracji ubogich bieszczadzkich rud żelaza, a w Cisnej przez kilkadziesiąt lat działał niewielki "kombinat hutniczy", założony przez przedsiębiorczych Fredrów.
KIEDY JEŹDZIĆ W BIESZCZADY CZYLI KILKA ZDAŃ O KLIMACIE
Zima w Bieszczadach.
foto. I. Jóźwik.
Bieszczadzka pogoda jest kapryśna, jak zresztą na wszystkich terenach o klimacie górskim. Opady należą do najobfitszych w Polsce, przy czym ich największe nasilenie przypada na lipiec, czyli jeden z dwóch miesięcy wakacyjnego szczytu turystycznego. średnio spada tu wtedy ponad 100 mm deszczu. Lipiec jest zarazem miesiącem najcieplejszym, co ucieszy zapewne amatorów kąpieli w Jeziorze Solińskim. Wysokie temperatury w połączeniu z dużą wilgotnością nie sprzyjają natomiast wędrówkom górskim, a wisząca w powietrzu mgiełka ogranicza panoramy nawet w pogodny dzień. Najkorzystniejszy okres dla wypoczynku w Bieszczadach to późne lato, kiedy napływające masy powietrza polarno-kontynentalnego przynoszą dobrą pogodę. Słonecznie, choć już chłodno, bywa także u progu jesieni, na przełomie września i października. Wyżej w górach nocne przymrozki są wtedy normą. Ten okres zasługuje na szczególne polecenie: na szlakach jest pusto, buki przybierają cudowne, jaskrawoczerwone barwy, w leśnych uroczyskach odzywają się odbywające rykowisko jelenie. Ładny, lecz chłodny bywa zwykle również maj. Najzimniejszym bieszczadzkim miesiącem jest luty. Wtedy też największe są szansę na odpowiednią dla narciarzy ilość śniegu. Zimą w Bieszczadach występuje zjawisko inwersji temperatury: w dolinach jest zimniej niż na wyżej położonych grzbietach. W Ustrzykach Górnych średnio przez 14 dni w roku występują wiatry halne.
.: Tekst z przewodnika "Bieszczady" za zgodą Wydawnictwa BOSZ :.