Martwa jodła żyje w klonie

Przez wiele lat najpotężniejsza jodła polskich lasów szumiała w leśnictwie Procisne na terenie Nadleśnictwa Stuposiany. Gdy padła pod naporem huraganu, leśnicy, chcąc uratować geny „matki lasu”, zebrali zrzezy, czyli końcówki jej gałęzi i wysłali do Leśnego Banku Genów w Kostrzycy.

Pod koniec marca tego roku otrzymali sadzonkę, która jest klonem tej starej jodły, bowiem naszczepiona została na ukorzenionej podkładce, ale jej żywy pęd matki lasu. Ten niezwykły szczep posadzono przy pawilonie ekspozycyjnym Centrum Promocji Leśnictwa w Mucznem.
Bieszczadzka „matka lasu”, jak nazywano potężną jodłę rosnącą na stoku góry Kosowiec koło Pszczelin, miała 527 cm obwodu, 172 cm średnicy i 42 metry wysokości. Jej potężna dziupla mogła pomieścić trzech dorosłych mężczyzn i być z powodzeniem wykorzystana na gawrę przez niedźwiedzia. Górny jej otwór leśnicy zabezpieczyli dranicami, aby uchronić wnętrze drzewa przed zalewaniem przez wody opadowe. Szumiała przez ponad 200 lat. Niestety, w listopadzie 2013 roku powalił ją huragan.

  • Z przekazanych pędów wierzchołkowych udało się nam wyhodować więcej takich okazów, które podarowaliśmy znaczniejszym arboretom Polsce, by tam mogły przetrwać i świadczyć o potężnej jodle z Pszczelin – mówił Czesław Kozioł, dyrektor LBG w Kostrzycy podczas spotkania w Mucznem,
  • Wierzymy, że wkrótce na gałązce pojawią się szyszki, bo przecież ta 200-letnia jodła ciągle obradzała i obsiewała las swymi nasionami – mówił Jan Mazur, nadleśniczy Nadleśnictwa Stuposiany.

A jodłę z Pszczelin wciąż można oglądać. Martwe drzewo pozostało bowiem w lesie do naturalnego rozkładu. Pięciometrowy kikut jej pnia wciąż budzi podziw. Prowadzi tędy ścieżka przyrodnicza o nazwie „Jodła”, której największą atrakcją była właśnie martwa obecnie „matka lasu”.

Edward Marszałek
Rzecznik prasowy RDLP w Krośnie

No votes yet.
Please wait...