Bieszczadzka Kolejka Leśna

Bieszczadzka Kolejka wąskotorowa to niewątpliwie najbardziej rozpoznawalna marka i atrakcja turystyczna w Bieszczadach. Bieszczadzka ciuchcia rocznie przewozi około 150 tysięcy turystów na kilku malowniczych trasach. Tutejsza kolej wąsko torowa nie powstała tu jednak do wożenia turystów, lecz do wywozu drewna z lasu. Miało to miejsce już przed I wojną światową, kiedy nie było w Bieszczadach utwardzonych dróg, a przemysł samochodowy dopiero raczkował. Teren był trudno dostępny i wymagający dla ówczesnych inżynierów, nawet kamieniarzy do budowy mostów sprowadzono aż z Włoch.

Rozbudowę sieci kolejowej w bieszczadzkiej puszczy przerwała I wojna światowa, lecz zaraz po jej zakończeniu przystąpiono do dalszej rozbudowy infrastruktury kolejowej. Powstawały coraz to nowe linie, które wdzierały się w dzikie i nie dostępne doliny. I znowu okres prosperity przerwała kolejna wojna. Jednak w czasie II wojny światowej bieszczadzka kolejka bardzo ucierpiała. Spora część sieci kolejowej uległa zniszczeniu, a inna po zakończeniu wojny znalazła się w granicach ZSRR.

Jednak zaraz po wojnie i zakończeniu “Akcji Wisła” wąskotorówkę w Bieszczadach ponownie reaktywowano. Technika pozyskiwania drewna poszła do przodu, a bieszczadzkie lasy były kopalnią bez dna tego surowca. W Rzepedzi i Ustianowej wybudowano wielkie kombinaty drzewne, które przerabiały “Bieszczadzkie Złoto” Trasę wąskotorówki nawet wydłużono do Rzepedzi by mogła dowozić bezpośrednio do zakładu surowiec z najbardziej dzikich zakątków Bieszczadów.

Pierwszych turystów bieszczadzka kolejka zaczęła wozić w 1963 roku. Nie były to jednak typowe kursy turystyczne, tylko przy okazji zwózki drewna wagoniki pasażerskie dla robotników udostępniono też turystom. Od tego czasu, aż do upadku komuny w Polsce, przejazdy kolejką były najbardziej klimatyczne. Wagonikami podróżowali wtedy “prawdziwi” turyści z wielkimi plecakami a podróż upływała przy dźwiękach gitar i śpiewie. Nikt wtedy nie patrzył na bezpieczeństwo i przepisy, więc często plecakowcy jechali na kłodach drewna, schodkach wagonu, czy w innych dziwnych miejscach, w których dziś przejazd jest nie do pomyślenia.

Po transformacji w Polsce kolejka przestałą jeździć, padły kombinaty, a transport kolejowy wyparł samochodowy. Tory szybko zarosły i zaczęły niszczeć. Do dziś pewnie nie było by po nich śladu, gdyby nie powstała Fundacja Bieszczadzkiej Kolejki Leśnej. W 1997 roku zaczęła ona przywracać bieszczadzką kolejkę do użytku, lecz już tylko w celach turystycznych. Rozpoczęła remontować wysłużony tabor kolejowy i torowiska. Uruchomiono pierwszą trasę turystyczną z Majdanu do Przysłupia, a z czasem do Balnicy. Na tych trasach kursy są regularne. Z czasem wyremontowano też torowisko do Woli Michowej i Smolnika.

Dziś kolejka bieszczadzka to obowiązkowy punkt każdego turysty i wycieczki. Ma to swoje plusy i minusy, gdyż w sezonie turystycznym panuje tu bardzo duży ruch. Jeżeli lubimy spokój, to na wycieczkę ciuchcią lepiej wybrać się w mniej popularnych miesiącach. Warto tej przyjemności zasmakować też zimą, gdyż od kilku lat, w rozkładzie są też kursy zimowe. Główna stacja i siedziba Fundacji znajduje się w miejscowości Majdan, kilka kilometrów na zachód od Cisnej.

GPS: 49.20549, 22.29935

Nawiguj: https://goo.gl/maps/UVhtoPiXyTt

Nie ma jeszcze głosów.
Proszę czekać...